Wierzę w swoje geny. w dbanie o własne interesy, rygorystyczne rutynowe ćwiczenia, negocjacje oraz chęć dostosowania się do każdych warunków * * * Ale gdy sytuacja tego wymaga lub gdy mam ochotę: nakładam wodnisty i rozjaśniający podkład na twarz, aby ukryć swoja z lekka azjatycką karnację * * * Nosze rozjaśniające soczewki kontaktowe, perfekcyjnie dobieram specyficzne kosmetyki, by nie wyglądały na przyklejone, ale stanowiły cześć mnie * * * Tak ze mógłbyś się odbić od mojej twarzy, w mojej skórze , moich ustach, włosach , paznokciach * * * I być może przez dłuższy czas cieszyć się moja nową, świeżą gazą, moim dotykiem, spojrzeniem * * * Zależnie od własnej powierzchowności jesteś skłonny nawet mięć poczucie, ze nasze życia mogłyby stać się kompatybilne * * * Ale tym razem nie jestem prawdziwa ja - tylko moja kopia - taki rodzaj abstrakcji, perfekcyjnie dostosowanej do otaczającej rzeczywistości * * * Mnie po prostu tam nie ma - żadnej wiedzy nie można wysnuć z moich znaków, słów i gestów * * * pomimo tego i tak wszyscy właśnie wtedy traktują mnie jeszcze poważniej niz zwykle i tym samym poważniej niz siebie samych. chcą żebym bawiła się ich rzeczywistością. ale to jest bardzo rozluzniajace patrzeć na świat pozornymi zmysłami rośliny czując się uwolniona od myślenia i decydowania.
Blog > Komentarze do wpisu
we wroclawiu nie było mnie właściwie nawet 28 minut

Dziadek na początku lat 90 prowadził w Vilnie dwa sklepy: również i z zegarkami.  To była jego prawie że pierwsza firma do robienia dość porządnych pieniędzy. Potem założył następną i robił je już w inny sposób.  Ale mnie do tej pory zostało jeszcze kilkadziesiąt,.. a nawet więcej, tych kilkunastoletnich zegarków,. ponieważ podbierałam je dziadkowi, jak tylko miałam okazje..  Zawsze legalnie..
i wprawdze z zapytaniem, że: biorę..  właściwie tylko jeden,,,  ale nigdy z pytaniem w rodzaju: czy mogłabym wziąć sobie jakiś?  
Potem,..Gdy dziadek zmienił profil firmy.. oddał mnie już wtedy dobrowolnie wszystkie swoje zegarki , jakie mu jeszcze zostały.

I nadal mam je jeszcze prawie wszytkie... każdy ze starą już wyczerpaną oryginalną baterią w środku.  Żaden z nich raczej już nie chodzi, tylko czasem trochę się  poruszy do przodu. Właśnie tak dosłownie: od czasu do czasu.  Kilka sekund lub minut w ciagu dnia lub tygodnia. Tyle one jeszcze potrafia na wyczerpanych bateriach..

Od kilku lat rozwożę te zegarki po dziadku , i ukrywam je w szufladach w różnych swoich domach.. albo innych miejscach, do których wiem, że na pewno jeszcze wrócę. W torebce zawsze mam co najmniej trzy gotowe do podrzucenia właściwie.. gdziekolwiek. Są to zegarki na ręke: z paskiem lub bez paska..       

Najdokładniej pamiętam o zegarkach w domu w Vilnie, We Wrocławiu , oraz o tych w: srednio moich domach w Rydze lub w Atenach, Jeden zegarek podrzuciłam nawet  w Bari, w Stambule.. no i tak dalej,..

Wracam tak sobie od czasu do czasu po kilku miesiącach do Wilna lub do Wroclawia,.. i przy okazji lubie zawsze sprawdzic, ile czasu mnie nie było według tych właśnie moich zegarków,, Spośród tych kilku najważniejszych, zawsze pamietam, którą godzine  pokazywały one ostatnio.. I na przykład okazuje się, że we Wrocławiu nie było mnie 28 minut, w Vilnie prawie godzinę, a  w Atenach  nie było mnie w miedzy czasie tylko 4 minuty.
Taka moja prywatna względnośc.

Bo ostatnio gdy odwiedziłam trochę swój dom we Wrocławiu oraz sam Wrocław.. po tych względnych 28 minutach absolutnego nie zaglądania do niego....( -czyli kilku lub więcej miesięcy)..
No i co ? I właściwie nawet mogłabym się tak zachowywać. iż nie było mnie w nim na prawdę jedynie przez 28 minut.. Ale ci wszyscy ludzie i znajomi jacyś tacy.. jakby nie wiadomo co  przeżyli i gdzie byli???,...

Zmieniając sobie takie kilka miesiecy nieobecności na 28 minut.. mogłam przy okazji zaoszczedzić mnóstwo czasu. Nawet nie chodzi tutaj o czas na zaaklimatyzowanie się, bo to akurat raczej mnie nie dotytczy. Ale na samo  takie myślenie i zachowywanie się w stylu:
jestem tutaj dopiero drugi dzien, ponieważ nie było mnie aż ileś misięcy, i dlatego jutro juz minie trzeci dzień gdyż przyjechałam dopiero co we wtorek, ponieważ pojutrze bedzie pierwsza sobota od kiedy tutaj znowu jestem........ I niektórzy podobno nawet tak przez dwa tygodnie potrafia.. 

A tak to jaka jest różnica między pierwszą sobota po 28 minutach a na przykład: sobotą siódmą  ?, poza tym że ta pierwsza wydarzy się najpierw ?      

sobota, 27 maja 2006, linoczka

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: , *.dhcp-ripwave.irishbroadband.ie
2006/05/29 23:18:58
Linoczka, Ciesze sie ze masz kolejna historie z myszka... Al ejako sary kot chettnie ja sobie poobrygryzam czytajac..

Mzoe byc cos skrobela, ja w lipcu ruszam na wschod, wprawdzie na krotko, ale zawszze.

pozdrawiam po kociemu,
The Cat
stat4u