Wierzę w swoje geny. w dbanie o własne interesy, rygorystyczne rutynowe ćwiczenia, negocjacje oraz chęć dostosowania się do każdych warunków * * * Ale gdy sytuacja tego wymaga lub gdy mam ochotę: nakładam wodnisty i rozjaśniający podkład na twarz, aby ukryć swoja z lekka azjatycką karnację * * * Nosze rozjaśniające soczewki kontaktowe, perfekcyjnie dobieram specyficzne kosmetyki, by nie wyglądały na przyklejone, ale stanowiły cześć mnie * * * Tak ze mógłbyś się odbić od mojej twarzy, w mojej skórze , moich ustach, włosach , paznokciach * * * I być może przez dłuższy czas cieszyć się moja nową, świeżą gazą, moim dotykiem, spojrzeniem * * * Zależnie od własnej powierzchowności jesteś skłonny nawet mięć poczucie, ze nasze życia mogłyby stać się kompatybilne * * * Ale tym razem nie jestem prawdziwa ja - tylko moja kopia - taki rodzaj abstrakcji, perfekcyjnie dostosowanej do otaczającej rzeczywistości * * * Mnie po prostu tam nie ma - żadnej wiedzy nie można wysnuć z moich znaków, słów i gestów * * * pomimo tego i tak wszyscy właśnie wtedy traktują mnie jeszcze poważniej niz zwykle i tym samym poważniej niz siebie samych. chcą żebym bawiła się ich rzeczywistością. ale to jest bardzo rozluzniajace patrzeć na świat pozornymi zmysłami rośliny czując się uwolniona od myślenia i decydowania.
wtorek, 21 listopada 2006
Ładna ochota na dzień dobry

Dzień dobry tutaj wszystkim, ponieważ mineło już około prawie sto dobrych oraz  ładnych dni i bez ładnego dzień dobry

A w notce poniżej mam  37 wszystkich komentarzy które wyświetliły mnie sie teraz do akceptacji. (Chciałam wkleic wszystkie 37, udało sie tylko tyle ile jest ich w notce.. )


 .. Ale na razie nie bede ich akceptowała, ponieważ musiałabym aż 37 razy wykonać tą samą czynność.. lub jakąś podobną.
Właściwie teraz jest nawet okazja, że można je wszystkie tutaj  skomentowac przed akceptacją,  i może wtedy akceptacja  komentarzy okaże się już mniej taką samą czynnością, niż akceptacja komentarzy odnośnie ich samych,..  i zanim jeszcze mnie przyjdzie jakikolwiek zamiar na akceptację. 

  No więc, jeżeli teraz mam już: 37 komentarzy do akceptacji.. oraz  zamiar jej jedynie jakiś niewiadomy: "x " , i wszystkie z nich  miały zostać po kolei wklejone do nowej notki po to: aby kazdy , co najwyżej raz został skomentowany przed nastepną akceptacją lub wcale....wiec ile razy  muszę mieć  zamiar akceptacji tego wszystkiego przed  jakimkolwiek zamiarem,    a jaki zamiar po (tym wczesniejszym jakimkolwiek) , aby to wszystko razem wydawało mnie sie już bardziej  w sam raz, aniżeli to samo,... przy założeniu, że Chaos to najwyzsza konieczność i nawet bardziej absulotna niż jeden mały przypadek  ???  ..

 Ale zamiar przecież jest tutaj Chaosem,..
..a ochota  przypadkiem... a akceptacja wypadkiem..  

  

komentarze oczekujące na akceptację

Gość: , 80.51.227.146
2006/11/20 14:38:01
do notki: O policji i myśleniu.
Chciałabym zostac policjantką
jak moja qmpelka
ale my mamy dopiero 12 lat
i niewiemy jak spełniac swoje marzenie
moje gg:
1908407
prosze napiszcie cos
Gość: , 89.100.128.82
2006/11/18 22:19:25
do notki: ladnie nie wiem co u mnie
Linoczka,

Ty masz jakis konflikt wewnetrzny? Napisz do kota ze zyjesz...

The Cat

Gość: karolina:), efm162.internetdsl.tpnet.pl
2006/11/05 19:11:01
do notki: Mandaryna Dody Doda Mandaryny i Ozone
MANDARYNA JESTES FAJNA ,,,,,,BARDZO CIE LUBIE I NIE WIEM CO MAM DALEJ NAPISAC BRAK MI SŁÓW NAPRAWDE .....TWOJE PIOSENKI SA SUPER NAPRAWDE
Gość: , chello087207156237.chello.pl
2006/11/04 10:42:17
do notki: Mandaryna Dody Doda Mandaryny i Ozone
MANDARYNA BYLA BARDZO FAJNA
Gość: , 89.100.128.82
2006/11/02 21:32:42
do notki: Ekscentrična i razuzdana bogatašica komentuje wasze bloxy
Linoczka,
To ja Kot... Juz calkiem olalas swoje male podworko. CZytam Twoje literki, i widze ze zatoczylas kolo wykonujac swoista wolte, spoadajac niczym mlody adept sztuki Shaolin dokladnie w to samo miejsce... Rozejrzyj sie wokol siebie. A ja nadal stoje. A ty wydeplatas kolejna sciezke...

The Cat
Gość: JUstyna, cyl82.internetdsl.tpnet.pl
2006/11/02 20:03:40
do notki: Ludzie w google szukali
no wlasnie i pzez Ciebie Twoj blog mi sie non stop wywietla to wkurzajace jest @!!!!!!!!!!!!!
Gość: , aaxg40.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/11/02 18:52:21
do notki: Mandaryna Dody Doda Mandaryny i Ozone
skąt ja mam wiedzieć! sama pomyśl
Gość: , dvf148.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/10/15 15:23:03
do notki: kanal cinemax i jeszcze jakis niemiecki dramat psychologiczny
NORMALNIE REWELACJA !!!
Gość: , zz18.internetdsl.tpnet.pl
2006/10/03 22:20:54
do notki: wszystkie ostatnie nastroje oraz klimaty, ale z innej strony 1
yfj
Gość: , ecd218.internetdsl.tpnet.pl
2006/10/03 13:47:59
do notki: Mandaryna Dody Doda Mandaryny i Ozone
piosenki są ok
idzie_wiosna
2006/10/02 13:01:21
do notki: ladnie nie wiem co u mnie
naprawde wnuczka?
Gość: , 80.53.125.50
2006/09/25 09:04:13
do notki: wszystkie ostatnie nastroje oraz klimaty, ale z innej strony cd
same bzdury!!!!!!!!!!!!!beznadziejna strona!!!!!!:(((
środa, 28 czerwca 2006
ladnie nie wiem co u mnie

Pytają sie jak zwykle, co słychać,.. lub co będzie u mnie słychać niedługo i ogólniej,.. ale ja nie mogę zaraz wszystkiego  wiedzieć, co u mnie i tak dalej...  Wiedziałabym nawet i chociaż tyle, co dla odpowiedzi  i zaraz bym sie zanudziła....
Nawet jeżeli wiem, że będzie ładnie.. Albo jeszcze lepiel: wiedziałabym coś ładnie ,.. żeby było co? : ładniej
Ale lepiej jest ładnie nie wiedzieć, że bedzie ładnie.... chociaż będzie...   I dzieki temu to ładne się nie nudzi.. Jest ładne wobec istnienia, a wobec wiedzy: ładnie obojętne.   
 

Zapytam się tylko czasem  ładnie kogoś przy okazji..:

  -  Sadzisz, że  byłoby ładniej.. ?? .

Ale nie po to zebym dostała odpowiedź,...  tylko tak.. dla  ekspresji zapytania..
I tak przecież niczego nowego się nie dowiem, aniżeli właściwie nie wiedzieć zamierzałam ,, tylko tyle, że wtedy już  mogę sie zajac czyms normalnym i interesujacym

piątek, 02 czerwca 2006
kanal cinemax i jeszcze jakis niemiecki dramat psychologiczny

Byłam we Wrocławiu więc chciałam poogladać również sobie trochę polskiej telewizji...albo telewizji po Polsku i akurat wyszło, że chciałam: Cinemax. On nie jest polskim kanałem ale miałam go  Polsce i nadawał po Polsku,, No i usiadłam żeby obejrzeć  niemiecki dramat psychologiczny o platonicznej  milości lesbijskiej: umysłowo opóźnionej w  rozwoju nastoletniej sieroty wobec jakiejs dwudziestoletniej kloszardziary kleptomanki..
Kloszardziara bywała lesbijką tylko przy okazji.. lub na chwilę, natomiast dla tej  nastoletniej opóznionej umysłowo w rozwoju sieroty lesbijskośc miała  być nawet dość głebokim uczuciem.. Tyle mniej więcej zrozumiałam z opisu,.
 Więc usiadłam, żeby oglądnąć ten film od połowy.  Nimieckie dramaty psychologiczne.. myslę , że trzeba zawsze oglądać od połowy.. żeby sobie za dużo nie zaszkodzić..  I nawet przygotowałam się dośc emocjonalnie i moralnie, że będe zaraz taki dramat ogladała,,..  Wypiłam pól kartonu soku wiśniowego i włączyłam telewizor, będac cały czas tak samo emocjalnie przygotowana do tego co mnie spotka..

Ale jeżeli oni się mylą i maja jakieś swoje pomyłki w programie telewizyjnym.. ..że im się zdrzają  ..
 Jeżeli oni się mylą ,..mogli by sie chociaż mylić jakoś bardziej subtelnie.. i dać coś w podobnym stylu lub  coś względnie neutralnego wobec tego co zamierzali..

A oni zamiast niemieckiego dramatu psychologicznego o opóźnionej umysłwo i osieroconej lesbijce .. puscili w tym czasie jakiś amerykański film i na przykład  przez chwilę oglądałam scene: jak dwóch amerykańskich grubasów chichotoło na trawniku i być może grało w baseball'a. Trawa na tym filmie  była zbyt jasno zielona i ujecia kamerą jakies w ogóle za mało statyczne jak na niemieckie dramaty psychologiczne.. juz jakiekolwiek.. ,    Ale dopiero potem zobaczyłam ze to był całkiem inny tytuł filmu..  I tak trochę patrząc na tych tarzających się po trawie amerykańskich grubasów,,. stwierdziłam, że  lesbijki z niemieckiego dramatu psychologicznego raczej  żyją i chyba nawet  mają się całkiem  dobrze... Chociaż wspomnianego drmatu jeszcze nie obejrzałam do tej pory.

sobota, 27 maja 2006
we wroclawiu nie było mnie właściwie nawet 28 minut

Dziadek na początku lat 90 prowadził w Vilnie dwa sklepy: również i z zegarkami.  To była jego prawie że pierwsza firma do robienia dość porządnych pieniędzy. Potem założył następną i robił je już w inny sposób.  Ale mnie do tej pory zostało jeszcze kilkadziesiąt,.. a nawet więcej, tych kilkunastoletnich zegarków,. ponieważ podbierałam je dziadkowi, jak tylko miałam okazje..  Zawsze legalnie..
i wprawdze z zapytaniem, że: biorę..  właściwie tylko jeden,,,  ale nigdy z pytaniem w rodzaju: czy mogłabym wziąć sobie jakiś?  
Potem,..Gdy dziadek zmienił profil firmy.. oddał mnie już wtedy dobrowolnie wszystkie swoje zegarki , jakie mu jeszcze zostały.

I nadal mam je jeszcze prawie wszytkie... każdy ze starą już wyczerpaną oryginalną baterią w środku.  Żaden z nich raczej już nie chodzi, tylko czasem trochę się  poruszy do przodu. Właśnie tak dosłownie: od czasu do czasu.  Kilka sekund lub minut w ciagu dnia lub tygodnia. Tyle one jeszcze potrafia na wyczerpanych bateriach..

Od kilku lat rozwożę te zegarki po dziadku , i ukrywam je w szufladach w różnych swoich domach.. albo innych miejscach, do których wiem, że na pewno jeszcze wrócę. W torebce zawsze mam co najmniej trzy gotowe do podrzucenia właściwie.. gdziekolwiek. Są to zegarki na ręke: z paskiem lub bez paska..       

Najdokładniej pamiętam o zegarkach w domu w Vilnie, We Wrocławiu , oraz o tych w: srednio moich domach w Rydze lub w Atenach, Jeden zegarek podrzuciłam nawet  w Bari, w Stambule.. no i tak dalej,..

Wracam tak sobie od czasu do czasu po kilku miesiącach do Wilna lub do Wroclawia,.. i przy okazji lubie zawsze sprawdzic, ile czasu mnie nie było według tych właśnie moich zegarków,, Spośród tych kilku najważniejszych, zawsze pamietam, którą godzine  pokazywały one ostatnio.. I na przykład okazuje się, że we Wrocławiu nie było mnie 28 minut, w Vilnie prawie godzinę, a  w Atenach  nie było mnie w miedzy czasie tylko 4 minuty.
Taka moja prywatna względnośc.

Bo ostatnio gdy odwiedziłam trochę swój dom we Wrocławiu oraz sam Wrocław.. po tych względnych 28 minutach absolutnego nie zaglądania do niego....( -czyli kilku lub więcej miesięcy)..
No i co ? I właściwie nawet mogłabym się tak zachowywać. iż nie było mnie w nim na prawdę jedynie przez 28 minut.. Ale ci wszyscy ludzie i znajomi jacyś tacy.. jakby nie wiadomo co  przeżyli i gdzie byli???,...

Zmieniając sobie takie kilka miesiecy nieobecności na 28 minut.. mogłam przy okazji zaoszczedzić mnóstwo czasu. Nawet nie chodzi tutaj o czas na zaaklimatyzowanie się, bo to akurat raczej mnie nie dotytczy. Ale na samo  takie myślenie i zachowywanie się w stylu:
jestem tutaj dopiero drugi dzien, ponieważ nie było mnie aż ileś misięcy, i dlatego jutro juz minie trzeci dzień gdyż przyjechałam dopiero co we wtorek, ponieważ pojutrze bedzie pierwsza sobota od kiedy tutaj znowu jestem........ I niektórzy podobno nawet tak przez dwa tygodnie potrafia.. 

A tak to jaka jest różnica między pierwszą sobota po 28 minutach a na przykład: sobotą siódmą  ?, poza tym że ta pierwsza wydarzy się najpierw ?      

środa, 10 maja 2006
Dzień dobry i oprócz tego..

O widzę, że mój blog nadal ładnie istnieje, niezależnie od mojego  myślenia lub własciwie, to nie myślenia o tym, czy on jeszcze mnie się jak zwykle przeciągnie  myszką: z góry na dół....do końca.. i potem jeszcze do połowy.  
Nie było mnie ostatnio, żebym mogła coś tu napisać lub nawet przeczytać... Właściwie nie było mnie  dalej niż tu,  a nawet  dalej,  aniżeli ostatnio...
I oprócz tego musiałam jeszcze  różnie, ale dobrze i ładnie zawiązać..  kilka całek.. takich dość mocno dyskretnie nieoznaczonych.. To nie były takie całki, które się liczy, ponieważ one są nadal..    

A ogóle to   cześc, czołem wam tutaj wszystkim spod znaków: Tak, Nie lub Ale...  
I nad czym przede wszytskim  teraz sobie nowym ciekawym myślicie:  leniuchy , moherowi specjaliści..., Eskimosi pod Tokio Hotel ?

No i jak,..   ? poszczęściło już wam się w życiu..? 

wtorek, 07 lutego 2006
Moje paznokcie i jakies flash reklamy przy ich okazji.. oraz czytanie ze zrozumieniem kolorów własnych paznokci

Wszyscy producenci netowych reklam, ciągle wymyślają coś nowego, żeby ich reklamy były oglądane jak najczęściej i jeszcze częściej..  Podrzucają nam jakieś ukryte programy, które śledzą i zbierają informacje o nas samych, potem się tak z nimi instalują, żeby  na portalu, który odwiedzimy, wyswietlić się z reklama najlepiej trafioną pod nasze przyzwyczajenie - Takie coś słyszałam o nich wszystkich. I jeżeli już u mnie się jakis taki zainstalował, niech sobie teraz to przeczyta:

Ja też patrzę czasami w przypadkowe banery.. zazwyczaj odruchowo, ale najczęsciej  wtedy, jeżeli ich kolor oraz ich odcień, jest taki sam,  na jaki pomalowałam swoje paznokcie.. i zatrzymuję się wzrokiem na nich trochę dłuzej, żeby porównać, jak bardzo te kolory są do siebie podobne... czy pasują idealnie.. Albo , jeżeli w  reklamie..byle czego, ale pojawi sie w niej   jakiś nowy ładny i wyraźny kolor,, zaprojektowany,.. prawie że pod mój gust . Wtedy patrzę, czy na taki sam kolor niedługo chciałabym  pomalowac swoje paznokcie
 potem znowu spoglądam na swoje paznokcie., ale Reklamy nie otwieram, ponieważ  już trochę byłam zajęta porównywaniem jej do moich paznokci..i starczy  tego wszystkiego.....  .. poza tym nigdy nie porównuję moich panokci aż tak, żebym zaraz przykładała dłoń do ekranu..  jeżeli nawet zasiadłabym przed ekranem wrażliwym na dotyk.. 

I jeżeli producent reklamy albo jej zleceniodawca wiedziałby jak mam pomalowane paznokcie, lub na jaki kolor  niedługo chciałabym sobie je polakierować.. wtedy może byłaby wieksza szansa, że i na nią jeszcze trochę popatrzę.  Ale to nie takie proste:  samej czerwieni  jest tysiące..odcieni.. i Inaczej się je postrzega pod wpływem swiatła. które się bez przerwy zmienia..

 Może jednak oni rzeczywiście czytają co piszę, .. wiec im napiszę, że zazwyczaj noszę właśnie czerwony, ciemno czerwony lub wiśniowy kolor.. Swoje paznokcie maluję najczęściej od nowa zwykle co 3 - 4 dni. I wtedy zawsze lubię je pomalować, na przykład: na ciemniejszą czerwień, lub ciemniejszą wiśnię, ciemniejszy bord ,fiolet.. i tak dalej.. ale zawsze lubię mieć ciemniejszy odcień, aniżeli   wcześniej nosiłam.  Jeżeli następny odcień wydaje mnie się już zbyt ciemny, wtedy paznokcie maluję kolorem bazbarwnym lub białym. Albo w ogóle.. (Białych lub bezbarwnych paznokci nigdy nie porównuję do żadnych kolorów użytych w reklamach)
Następnie  wybieram sobie kolor na kilkanaście  kolejnych dni... Na przykład wiśniowy o średnim połysku  i lekkim shine włsnie mam od dzisiaj, i po trzech dniach  zmienię kolor paznokci na cimniejszy odcien.. Nigdy nie zmieniam na jaśniejszy..Paznokcie  moich stóp mam pomalowane na odcień już ciemniejszy.. - czyli na taki na jaki zamierzam  pomalowac swoje paznokcie u rąk za kilka dni. Ale do stóp czasami też dobieram odcień, jaki nosiłam na moich palcach dłoni 3 dni wczesniej...  
Jednak kolor paznokci na palcach moich stóp już  rzadziej porównuję do tego, co zuważę na ekranie... aczkolwiek też mnie się zdarza
Więc po tej informacji producenci mogą sobię teraz troche lepiej obliczyć, żeby mnie coś nowego sprzedać,..lub jaką swoją nową reklamą  chcieli by mnie się za miesiąc  pochwalić....   


Jeżeli już zasiadam przed laptopem, i dotykam go , żeby coś napisać, coś przeczytać - wtedy zawsze spoglądam na moje paznokcie, i na ich barwę,  o wiele częsciej aniżeli w innych  sytuacjach.. momentach... Moje paznokcie to część mojego ciała, najbardziej  rzucająca się  mnie samej w oczy jeżeli podczas pisania dotykam jego przycisków,.. i przed laptopem oczy moje zawsze... są otwarte.... I w moich paznokciach wtedy widzę: moją jednolita, pełną  barwę.. i prawdziwą ..
 ponieważ dalej, w necie zaczynają się już barwy sztuczne..i wirtualne.  I Czasami głebia  kolorów na moich poznokciach wydaje mnie się ciekawsza, aniżeli zawartość lub treść niektórych netowych serwisów czy  następnych stron, jakie się mnie wyswietlają..
 Jeżeli już po akapice jakiegoś obojętnie o czym: netowego artykułu.., Jeżeli już po akapicie jego treść wydaję mnie się na tyle nieprzyjemna,.. że nawet  kolor moich paznokci nie dociera już do mnie aż tak ciekawie , niż bym chciała,. niż docierał przed jego lekturą...  albo  ich kolor  przestaje mnie się w ogóle  podobać, .. najlepiej , jeżeli wtedy  nie czytam już dalej tego wszystkiego.
Poczekam chwilę, ponieważ kolor moich paznokci  za moment i tak  znowu zacznie mnie się podobać. Nie na próżno dobierałam ładny lakier..  Być może z treścią artykułu, wiadamości, czy meila było coś nie tak. Albo z ich autorem...
Dobrze jest mieć taka zaporę przed zmorą niektórych tręsci..
Do ładnych i zadbnanych paznokci trzeba dobierać niezbyt szkodliwe rzeczy do czytania..  Na przykład przy niektórych śmiesznych politycznych treściach.. jeżeli już czytam je z ciekawości. I są to jakieś następne wdrażane polityczne durnoty.. one raczej nigdy nie pasują  do moich ładnie pomalowanych paznokci..
Ale trochę trzeba się pointeresowac, co  ogólnie się dzieje na scenie politycznej..i innej scenie. Więc od czasu do czasu i takie rzeczy czytam , i wydaje mnie się, tylko dlatego, żebym potem  mogła popatrzeć na moję pazokcie: jak ich kolor znowu wraca do ładnieszego.. Ale treści też za dużo  nie można czytać  , ponieważ te wszytskie zdarzenia mogłabym kojarzyć zbyt często z moimi paznokciami. I zbyt pozytywnie je interpretować.. albo coś jeszcze mogłoby zaszkodzić moim paznokciom.. Kobiety, które najwięcej zajmują się polityką... One zazwyczja mają paznokcie jak czarownice..

czwartek, 02 lutego 2006
Miałam 9 lat, i już czwartego walkmen'a , a w nim: Twilight Zone lub po prostu: Faces

Czy istnieje przepis na konsumpcję Tokio Hotel ?

Zastanawiam się, jak obecni 9 ,.. 13 latkowie , czyli fani Tokio Hotel i Mandaryny.. zastanawiam się, w jaki sposób oni teraz konsumują swoją ulubioną muzykę.. Ja musiałabym posiadac chyba jakiś specjalny przepis.. instrukcję  do konsumpcji tego czegoś. I może by mnie sie nawet wtedy udało...skonsumować.. 
 ..bo  gdy ja  miałam 9 - 10 lat, (to był rok 1993 -94) : posiadałam już czwartego walkmena z kolei i słuchałam wtedy:  Guns'n'Roses i No no Limit ( 2 unlimited ) .
I jeżeli  w wieku 9 lat słucha się takiej właśnie  muzyki, jak ja..  ..  uważam że dzięki temu nawet mogłam jakoś wyrosnąc na ludzi....    Ale przede wszystkim,. spędzając czas wtedy przy takiej  muzyce  mogłam w ogóle  nauczyć się jej czystego sluchania, gdyż do takiej właśnie nauki jest potrzebna melodia, która zawiera w sobie dużo płynnych, czystych  i jednoczęsnie ciekawych dzwięków. 

Cwane odrabianie lekcji ze słuchania Guns'n'Roses, właściwie po to żebym mogła bez zaburzenia wsłuchać się w: No no Limit

Guns'n'Roses. akurat nie był płynny, czysty i krystaliczny, ale  sluchałam tego, poniewaz mój starszy kuzyn kupił mnie ich kasety na urodziny. Tego kuzyna lubiłam , więc Guns'n'Roses też właściwie.. mogłam słuchać.. Aczkolwiek ich muzyka wtedy wydawała mnie się zbyt skomplikowana ,. I moje słuchanie Gun'n'Roses polegało najczęsciej na tym, że ustawiałam kuzynowi jakąś ich przypadkową piosenke ze środka kasety i kazałam mu zgadywac: która teraz leci. I zawsze zgadywał.

Ale 2 unlimted .. już samo mnie nawiedziło.. , że ich najczęściej  wtedy powinnam słuchać.
Nie wiem w jaki sposób dzisiejsi 10 - 13 latkowie  słuchają tej Mandaryny, Tokio Hotel i  ich innych na maksa naj...
Ale ja na przykład:  2unlimited , szczególnie takie tracki, jak:  No no limit , Faces oraz: Twilight Zone ..Musiałam  przesłuchać każdego dnia chociaż raz,.. najlepiej 2 razy.. i wymagałam od siebie idealnego wsłuchania się w melodię utworu , tak żebym mogła usłyszeć i  jak najdokładniej odczuć każdy jej najdrobniejszy dzwięk.  I nikt nie mógł mnie w tym przeszkadzac, inaczej musiałam słuchać tego  wszystkiego  od nowa, gdyż w przeciwny razie bywałam obrażona. Tribal Dance , No one, The Real Thing.. pozwalałam  już sobie  przesłuchać co dwa dni, ale tak samo idealnie,..

Siła klasycznych Sampli. Zrób sobie test przy okazji Twilight Zone

Wtedy może aż tak nie kojarzyłam jeszcze  istoty tego wszystkiego,,  i skąd ja przecież mogłam  wtedy wiedzieć, że 2unlimited staną się elementem klasyki tego rodzaju techno-dance..( w całości już cyfrowego Euro Dance mierzoną w bpm..) W wieku moich 9 lat nie wiedziałam, że BPM: to BPM.. ale po postu w tym uczestniczyłam...
 Przed  debiutem 2 Ulimited, starsi wykonawcy nie grali jeszcze aż tak wielu samych - tylko i wyłącznie: cyfrowych elementów  ( -sampli...)  i jednocześnie tak bardzo skoncentrowanych na jednym kawałku. Samo elektroniczne  (czyli nie cyfrowe).  owszem. tego naprodukowało się wtedy już wiele.. Ale wcześniej chyba mało kto potrafił zrobić cos z ciekawym rozmachem , tak żeby skladało się  z samych cyfrowych sampli, nawet jeżeli było to juz teoretycznie możliwe..
 Dzisaj na przykład   ciągle ktoś dodaje w  filmach dokumentalnych podkłady muzyczne z Twilight Zone albo melodie z Twilight Zone używa się  w czołówkach  różnych programów,.. aby ta czołówka wydawała się bardziej energetyczna i dynamiczna..  Może niech ktoś wykona następujący eksperyment.. Jeżeli usłyszy ten najsłynniejszy sample z Twilight Zone w telewizji.. niech spróbuje najszybciej jak  potrafi przełaczyc się na inny kanał. I czy to się uda przed zakończeniem grania tego akurat sampla w podkładzie... No chyba, że ktoś w ogóle przy takiej muzyce nauczył się już szybko przełaczać na inne kanały: siebie lub telewizor...   
Nie wiem czy melodia Twilight Zone została w całości stworzona przez 2unlimited.. Judge Jules też się podpisał pod tak samo brzmiącym tytułem (Tak samo brzmiącym z nazwy i z grania).  ale  Judge Jules jest tylko odtwórcą..i mikserem z tego co wiem , niby klasykiem i kultowym DJ. ale chyba tylko mikserem .. ale czy też kompozytorem kultowych cyfrowych melodi ?.. 2unlimited swoje Twilight Zone wypuścilo w 1992. Judge Jules chyba tym akurat trackiem zajął sie o wiele póżniej. Wolałabym jednak nie być rozczarowana, że Twilight Zone w całości nie należałoby do 2unlimited. Sprawdziłam z ciekawości, że już wcześniej pojawiały się jakięs utwory o takim tytule, ale to było zawsze kompletnie coś innego. Aczkolwiek nie ździwiłambym się jeżeliby do Twilight Zone zapożyczyli melodię z któregoś:  Oxygena , ale na Oxygenach  mało się znam.. chociaż one wydawają się zbyt: "soft" wobec 2 unlimited.  

No no limit i taniec całkiem nie przypadkowych gestów. Faces  to przesłanie życzliwego współistnienia.

Teraz dopiero mam jakieś lepsze historyczne spojrzenie na to wszystko.. i trochę  mnie sie przypomniało że akurat  kiedyś słuchałam..właśnie takich rzeczy:  No no limit - i nie tak dawno sobie obejrzałam  ich teledysk: Z Anita w wykreowanym stroju  i ona  w wykreowanym pomieszczeniu  oraz z bilardem jako tło.. Ale bilard tam był tłem chyba tylko dla..: tłem dla czasu...??
Ale  przecież sama intuicyjna i bardzo spontaniczna geometria tego utworu jest ukrytą instrukcją dla wsłuchania się w niego.. która  wyraża się przecież w tańcu samej Anity.. Ale nie jest to taniec ciała.. Z ciała tańczą jedynie ręcę. Najwięcej tańczyły: u niej  usta pod kolor teledysku oraz melodi,. oraz jej twarz czyli mina. Jest to taniec całkiem nie przypadkowych gestów. Oraz treść prawie że idealnie płynąca z formy.. bez dodatkowych bzdur. Dzwięk i obraz zgrane, ujmujące w swej klasycznie geometri , i jedocześnie wszystko tak  sympatycznie naiwne jakby oni tego sami nie nagrali, ale taśme dostali do ręki wprost od greckich bogów.   I jeżeli któs  zamierzałby tutaj cokolwiek jeszcze poprawiać.. byłoby to psucie i naruszenie ujmującej prostoty oraz symetrii tego teledysku..  Byłoby to juz jakieś bezsensowne poprawianie historii.. 1993(4) roku.
  
Natomiast utwór Faces przy okazji swojego grania stara sie wszystkim przekazac, że życzliwe współistnienie z ludźmi o których wiemy jedynie to, że mają inną i dla nas nową twarz,.. Inna ponieważ raz ma smutny  raz zabawny,  zmęczony wyraz.. lnna, ponieważ pochodzi z innego kraju albo kontynentu. Ale Mimo to:  życzliwe współistnienie jest całkiem normalne...i zawsze na miejscu. Tekst jest może i troche naiwny, ale ogólnie   sposób  przekazu  jest całkiem nielalusiowaty.. tylko  pozytywnie ujmujący..i jak  zwykle na tyle energetyczny.. że na samą naiwnośc już się po prostu  nie zwraca uwagi.. Sluchając tego utwóru, myśle, że   się po prostu nie chce zaprzeczać tej życzliwej.. czyli normalnej postawie wobec innych.

Ale takie Hymny Ace of Base, Celine Dion, czy nawet istnienie: Take That nie potrafiły mnie omamić .

Gdy miałam 9-12  lat koleżanki i koledzy wtedy słuchali, pamiętam: Take That, Ace of Base,  Salt 'N Pepa, Snap,.. Enigma, KLF, Black Box, Sugarcubes i Bjork, Technotronic - na przykład: Pump Up The Jam .. akurat wiem że liczy sobie już 17 lat... chociaż 17 lat temu miał tyle samo bpm , co teraz...

A takie na przykład  Take That,  Ace of Base, Roxette , czy Janet Jackson..Bryan Adams, Tina turner,.. wszystkie ich kawałiki wydawały mi się tak samo chotycznie suche i nie warte uwagi... i bardziej kojarzyły mnie sie one z nudnym hymnem aniżeli z dobra melodią do odczuwania...  I na przykład takim: Take That - im w ogóle się nie udało  wtedy omamić mojej osoby.. i właściwie aż tak za nimi się nie rozglądałam...

Ja Oprócz 2 Unlimited, kojarzę że w wieku moich 8 - 11 lat: Salt 'N Pepa i Black Box,  włąciwie też mogłam  słuchać, jak i zarówno Culture Beat, - Mr Vain  Ale na Enigmie i KLF nie mogłam sie już aż tak skoncentrować.. teraz wiem dlaczego.. ponieważ one, jak no mój 9 letni gust, miały zbyt mało bpm ,  A Bryan Adams czy  Mariah Carey nie posiadali w ogóle ani jednego Bpm.

piątek, 27 stycznia 2006
Ekscentrična i razuzdana bogatašica komentuje wasze bloxy

Założyłam nową kategorię, żęby pokomentować trochę inne bloxy jako: ekscentrična i razuzdana bogatasica..  Pisałam  już o tym w drugiej częsci notki: http://linoczka.blox.pl/html/1310721,262146,13.html?758388

Ale dzisiaj jedynie oglądam czy moja nowa kategoria działa... Później zacznę odwiedzać inne bloxy. Każdy przeczytam przez 15 minut.. Oczywiście każdy na który wejdę i oprócz tego jeszcze mnie się wyświetli na ekranie. Potem napiszę na swoim blogu w tej oto kategorii, co miałam na myśli, gdy kolejny blox czytałam.
Lub czego  na myśli bym nie miała , jeżeli bym go w ogóle nie czytała....
I właściwie będę miała u siebei pamiątkę, że już czyjś blog troche przeczytałam. Wszystko będzie z linkiem  do tego  czytanego ostatnio bloxa.. I napisane troche o nim jak go widziała taka ekscentrična i razuzdana  bogatašica.. czyli widziane mną..  Może nie zawsze po serbsku.
Też umiem kilka zdań w tym języku i serbski nawet jest trochę podobny do polskiego,.. Wiec mam nadzieję, że właściciel komentowanego bloxa zrozumie niektóre nieścisłości.. jakie mogą zaistnieć w tych wszystkich oraz kolejnych  ramkach i kwadracikach internetowych,  stworzonych  żebym  przecież i tak nieściśle tutaj coś o nim określiła,, i to z  energetycznie rożnym balkanskim podejściem bogatasicy,.. ale zawsze i wszędzie...   

Dzisiaj tylko sobie przekopiowałam listę bloxów ze strony głownej i następnej. Jeżeli za pół roku dojdę z komentowaniem do 20 bloxa z kolei - więc  przekopiowałam ją, żebym w przyszłości chociaż trochę wiedziała, z której listy lub  kolei powinnam czytać: z tej z której skopiowałam, czy z tej z której jeszcze nie skopiowałam.. 

I co ja takiego moge miec na myśli lub czego to właściwie nie mogę..?
Przecież gdy zaczynałam pisać własnego bloga, rownież nie miałam na myśli , iż w niektórych swoich notkach skończę jak: jakaś Doda albo Mandaryna.. I nadal jeszcze tego na myśli nie mam.. aczkolwiek wiele innych osób tak ma, lub nawet myśli.. Teraz może już lepiej kojarzę kim jest Doda i kim ta druga... Ale w przypadku niedyspozycji tych gwiazd.. i tak nie nadaję się na  sobowtóra dla nich, ponieważ genetycznie jestem całkiem innej karnacji.

poniedziałek, 23 stycznia 2006
Może zaraz będzie żywiołowe hartowanie bez rozdrabniania.

Mój  kuzyn, u którego mieszkam teraz sobie wymyslił klęske żywiołową.   
Na przykład w Salonikach nawet już teraz zaczął padać śnieg i za kilka dni prawie w całej  Macedonii i Tracji ma być -15 stopni... lub tylko -10.., Litwa jest  przyzwyczjona do mrozów i te mrozy sa stałe, normalne i wiadomo o co chodzi..
Ale w Grecji woda do niektórych wsi w górach jest doprowadzana czarną plastikową rurą. I żeby ta rura na przykład od razu nie zleciała w przepaść, plącze się ją o drzewka, jeżeli wykonawcy wyrośnie takie po drodze..

W Telewizji powiedzieli ze w Atenach też ma spaść snieg, ale on ma spaść w ten sposób: Wczoraj i dzisiaj widać już go gdzies w oddali w górach.  Jutro będzie padał w niektórych dzielnicach , A potem śnieg może spaśc nawet w centrum...
Ale się nie dziwie, niektóre ulice wybudawali tak strome, że słabe samochody ze starymi oponami nawet w czasie deszczu nie maja szansy na takiej w ogóle ruszyć pod góre. I jeżeli zdarzyła by się gołoledź, lub śliski lód, na takiej ulicy samochód jedynie można  przywiązać łańcuchem do słupa - jak osła i czekać na lepsze czasy..
Kiedyś w Atenach spadł  śnieg, który nie topniał, wiec odśnieżali ulice maszynami służącymi do ich budowy.  Z jednej ekstremalnie stromej i sliskiej jezdni kilku ludzi sciagaało samochód przy użyciu lin i sprzętu alpinistycznego: Jedni przywiązywali liny lub klamry do różnych możliwych rzeczy. Wszystkimi  rządził pan, który operowal kołowrotkiem. 
 
teraz jest ciepło, prawie 10 stopni na dworze, ale kuzyn spodziewa sie klęski żywiołowej i grzeje dom zbyt bardzo na zapas, żeby ściany były ciepłe ponieważ ma byc zimniej i wtedy bardzo czesto,,. jak zwykle zresztą w takich sytuacjach jest jakaś awaria energetyczna i brak prądu - Wszyscy się grzeją, i cały prąd wygrzeją.. W Grecji jeżeli nie ma prądu, wtedy na przykład w toalecie nie działa rozdrabniarka. I nie wiem czumu jeszcze nikt na przykład nie wymyślił papieru toaletowego rozpuszczalnego w wodzie.

Ale kuzyn już od wczoraj zdążył nagrzac dom do 30 stopni, lub bardziej .   I teraz w domu jest za ciepło, i elekrycznie sucho..   Gdy się obudziłam nocą, w gardle z tego gorąca miałam tak sucho.. jakbym  smoka zobaczyła. Moje lewe oko prawie już mnie wyschło. Napinałam palcami jego powieki, żeby chociaż troche łez wycisnąc. I w ogóle się nie udało.. Więc wyszłam na dwór żebym chociaż mogła zmoknąc, ponieważ deszcz kropił. Miałam ochotę iśc do najbliższego sklepu nocnego i zapytać się o karton mleka. Doskonale wiem że tam takiego nigdy nie mają,.. Ale miałam ochote zapytać się o coś dziwnego.. Zeby impuls: dziwności poszedł sobie gdzies dalej..
Do sklepu nie doszłam, ponieważ przypomniało mnie się o melonie, którego nie jadłam w ciągu ostatnich  3 dni . A przecież mogłam go sobie teraz wynieśc na dwór razem z nożem i łyżka, usiąść na mokrej ławce i zjeśc.
Zjadłam go w domu. I wreszcie mogłam wycisnąć kilka łez, żeby oko mnie do końca nie wyschło

Ale jeżeli  zapowiadaja aż takie wydziwnione zimno dla Grecji.  W grudniu bywało juz przez kilka dni  troche  takiej wydziwnionej pogody . niby  bylo +3 , z bardzo silnym , wilgotnym wiatrem.  Raz wydawał sie ciepły, jakby przyleciał bezposrednio z Afryki , jednak po pieciu minutach wrażenie, że jest: minus 20 stopni,. i wtedy wydawało się, że bez ubrania byłoby cieplej: Ubranie nagle robiło się zime jak.. blaszane i przeszkadzające,...ale w następnych chwilach znowu cieplo, i w następnych na nowo wrążenie minus 20... i tak bez przerwy.. Jak hartowanie stali..

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10
stat4u